Karnawałowy galimatias

Jak wiemy grudzień to czas wzmożonego wysiłku zdążającego w kierunku zdobycia co lepszych prezentów, ciuchów, sprzętów dla nas i naszych najbliższych. Jednak większość z nas stara się w tej gonitwie nie zapomnieć o sobie.
Wszak końcówka grudnia (a potem cały karnawał) to okres, w którym pokazujemy się publicznie częściej niż kiedy indziej i tym samym musimy wyglądać wyjątkowo pięknie. To właśnie wtedy terminarze kosmetyczek, fryzjerów i stylistów (nie tylko tych najbardziej znanych) są wypchane po brzegi, umówionymi wizytami swoich stałych i nowych klientów. Jakkolwiek kosmetyczka i manikiurzystka wydają się niezbędne w przypadku płci pięknej, to większości mężczyzn wystarczy wizyta u zaufanego fryzjera tuż przed świętami na zachowawcze cięcie.

Co jednak z tymi facetami, którzy mają większe oczekiwania? Co z tymi – którzy podobnie jak ja – od miesiąca przygotowują się do wielkiej sylwestrowej imprezy, gdzie po prostu nie wypada przyjść w grzecznej fryzurce?

Specjalnie dla wszystkich czytelników, zainteresowanych tym tematem – niekoniecznie tylko z okazji Sylwestra – postanowiłem wcielić się w rolę „łowcy-detektywa”. Szukałem więc, obserwowałem, przeglądałem Internet, pytałem koleżanek w pracy i modnych klubowiczów, gdzie w Warszawie znajduje się niestandardowa alternatywa dla tak licznych i zwykłych salonów fryzjerskich. Nie było to wcale takie łatwe i szybkie, jakby się mogło powszechnie wydawać. Ale udało się. Uff! Okazuje się, że jest kilka miejsc, nieznanych każdemu z ulicy, do których trafiają żądni metamorfozy i innych atrakcji „bywalcy”.

Natomiast biorąc pod uwagę specyficzny klimat i co najważniejsze kreatywne usługi na wysokim poziomie, zdecydowałem się ostatecznie na ten jedyny (w moim przekonaniu) właściwy obiekt. Wszystko zaczęło się od znalezienia zdjęć w internecie prezentujących autorską kolekcję męskich fryzur zatytułowaną PURE HOMME (większość zdjęć o tematyce „włosowej” to niestety bezuczuciowe dzieła międzynarodowych koncernów kosmetycznych). Fotki przyciągnęły moją uwagę tym, iż dość kontrowersyjnie, acz przyjemnie przełamywały stereotyp koloru różowego, dotąd zarezerwowanego dla lalki Barbi, obślinionych niemowląt i gwiazd estrady. Zdjęcia udowadniają, że facet z akcentami różu (czy wręcz intensywnego amarantu!) na głowie nadal może być męski, silny i stanowczy. Na pewno dla niektórych jest to innowacyjna i interesująca propozycja współgrająca z duchem czasu..

Pracownia Dobrego Nastroju SPINKY (czyli twórca tego zamieszania) jest rzeczywiście specyficznym, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu miejscem. Mieści się w centrum Warszawy w jednej ze starych, zabytkowych kamienic. Szalony i kolorowy, a zarazem przyjaźnie nastawiony do gościa wystrój, nawiązuje do bogatych w takie aspekty lat ‘70. Na ścianach tapeta w pawie oka, pod sufitem kula dyskotekowa i barek obity amarantowym futrem – ten zabawny klimat i panująca w środku luźna atmosfera, doskonale współgra z fotkami, które zainteresowały mnie na profilu SPINKY na MySpace.com.

Podczas wizyty okazało się, że kolorowa pracownia to dzieło dwójki niezależnych, otwartych, sympatycznych i co równie ważne – pomysłowych fryzjerów: Piotra i Przema. Sami wolą nazywać siebie „kreatorami dobrego nastroju”, gdyż – jak sam doświadczyłem – wizyta w SPINKY to doznanie dużo szersze niż tylko przycięcie włosów. Zostałem od progu przywitany filiżanką zimowej herbaty (przepisu nie udało mi się póki co wydobyć od chłopaków) i po kilku łykach napoju bariera klient-fryzjer zniknęła. Disco kula, zapachy kosmetyków, ciągłe wybuchy śmiechu i klubowa muzyka sprawiły, że 2 godziny minęły błyskawicznie. Z nowym kolorem (tym razem na róż się jeszcze nie odważyłem) i w świetnym humorze opuściłem Pracownię i czułem, że Sylwester będzie udany.

Mam nadzieję, że Wy również doświadczycie tej pozytywnej energii. Podpowiem, że SPINKY jest otwarte przede wszystkim popołudniami i wieczorami, co ułatwia znacznie odwiedziny wszystkim pracoholikom. A namiary na pink pracownię znajdziecie oczywiście w Internecie – wskazówki podałem wyżej…

Napisz swój komentarz!

Copyright © 2007-2009 ModnaModa.pl · All rights reserved · Designed by Theme Junkie
Powered by WordPress